was successfully added to your cart.

Mówiąc absolutnie serio, Explorer to pokłady niewykorzystanych możliwości. To także spore pole do popisu jeśli chodzi o makeovery. Aż dziw bierze, że Gibson przez tyle dekad produkcji nie pokusił się o odświeżenie tego modelu, bo wystarczy dać mu tak niewiele aby podnieść jego wizualność przynajmniej o połowę.

Oczywiście nie mam na myśli bezczeszczenia Koriny ’58, ale lifting współczesnego mahoniowego Explorera. No dobra. Od czasu do czasu Gibsonowi zdarzy się wypuścić jakąś ciekawą wariację, ale niestety za każdym razem jest to sygnatura o ograniczonym nakładzie, która dość szybko znika z półek sklepów. Golden Axe Kellihera, Explorer Dark Lzzy Hale czy zapomniana przez wszystkich sygnatura Sammy Hagara. Bo niby dlaczego Explorer w wersji Standard ma wyglądać jak LP w wersji Studio?

Inspiracją poniższego zlecenia stał się złoty Explorer Lzzy Hale. Zdjęcia tej gitary opublikował Gibson i widać, że wykonano kilka egzemplarzy. Być może tak jak poprzednie Explo Lzzy i ten miał trafić do seryjnej produkcji, ale póki co możemy podziwiać go tylko na koncertach artystki.

Bazą dla naszego projektu został Gibson Explorer z 2006r. w fabrycznym wykończeniu Cherry. Usunęliśmy lakier z całej gitary, a dzięki pomocy Marka Witkowskiego korpus dostał binding. Otwory po współczesnym moście Nashville zostały zakołkowane, aby w ich miejsce mógł pojawić się ABR. Tył gitary polakierowaliśmy ciemnym, brązowym, transparentnym lakierem, natomiast na froncie pojawiło się złoto. Całość opruszyliśmy bursztynowym nitro tworząc Double Gold, wypolerowaliśmy na gloss, a następnie zVOSowaliśmy. Hardware wymieniliśmy na niklowany i postarzyliśmy. Pojawiły się oldschoolowe klucze, aluminiowy strunociąg, oraz wspomniany wyżej prawdziwy ABR. A skoro Goldtop w wersji Darkback, to musowo czarne plastiki: wysokie historyczne ramki, wielowarstwowy pickguard i gałki reflektory z pointersami. Vintage’owy look podkreśliło serducho tej maszyny, czyli set Joe Bonamassa. Z kolei komfort gry zapewnił Tomo, wymieniając siodełko i plekując gitarę. Irek – dziękujemy za zaufanie :-)

Kuba Olejnik