Dziś na warsztat wzięliśmy pięknego Gibsona LPC wyprodukowanego w 1998r. Doprecyzujmy słowo pięknego: brzmi nieziemsko, jego drewno ma fajną fakturę, a do tego jest reprezentatnem wagi lekkiej wśród regularnych customów. Niestety mankamentem stał się klasyczny do bólu kolor Heritage Cherry Sunburst (fabrycznie wykonany na szybciora, bez subtelnych przejść między kolorami). Ronald McDonald zapewne byłby zadowolony mając takiego ClownBursta w swojej kolekcji – my natomiast widząc potencjał ukryty pod maską źle dobranego makijażu, postanowiliśmy wydobyć z tego LPC nieco więcej piękna. Przy okazji nasza kuracja usunęła z główki kurze łapki oraz liczne zmarszczki z ciała.

W katalogu z 1998r. model LPC figurował również w wersji Honey Burst. Ta konfiguracja jest rzadko spotykana i ma w sobie tyle uroku, że zdecydowaliśmy się właśnie na nią. Honey Burst pozostawia spore pole do popisu (od delikatnego pomarańczowego bursta aż po ciemny brąz) – więc wypośrodkowaliśmy opcje i zrobiliśmy mocno transparentny cień z łagodnymi przejściami. Refinish wykonaliśmy w 100% lakierami nitro, bez użycia twardych lakierów podkładowych. Wierzchnia warstwa została delikatnie zabarwiona kolorem żółtym, aby podkreślić wiek instrumentu. Całość wykończyliśmy w stylu VOS.

Jako ciekawostkę dodamy, że jedynym urządzeniem mechanicznym wykorzystanym przez nas podczas prac przy tej gitarze był pistolet lakierniczy. Usuwanie oryginalnego lakieru, równania, wszelkie szlify oraz polerkę wykonaliśmy w 100% ręcznie bez pomocy żadnych dobrodziejstw technicznych. Po co? Bo mogliśmy i chcieliśmy :-) Właścicielem gitary jest Mariusz – dzięki za zaufanie!

Kuba Olejnik