Ostatnie dni przyniosły nam prawdziwą petardę wspaniałych wiadomości z obozu Gibson. Niedowiarków zatkało, malkontenci wyszukują nowe powody do narzekania, ale fani skaczą ze szczęścia. Podsumujmy zatem wszelkie zmiany o których się dowiedzieliśmy.

Wbrew złośliwym plotkom i przypuszczeniom, Gibson zostaje w USA. W ciągu nadchodzących miesięcy wszystkie lokalizacje zostaną przeniesione w jedno miejsce – do centrali w Nashville. Jedyną fabryką spoza Nashville pozostanie Bozeman w stanie Montana, która od 30 lat produkuje gitary akustyczne. Oznacza to, że lokalizacja w Memphis (produkcja gitar typu hollow-body) która jeszcze niedawno szukała nowej lokalizacji, zostanie przeniesiona do Nashville. Część wydmuszek będzie robiona na zwykłej linii Gibson USA, a konkretne modele/serie (np. ESy Historic Reissue) powstaną w Custom Shopie w Nashville.

„Tworzymy gitary – nie samochody” – czyli wreszcie koniec z Model Year. Wyjaśniamy o co chodzi. W 2013r Gibson wprowadził system corocznej zmiany specyfikacji technicznej we wszystkich swoich gitarach. Przykładowo LP Traditional miał 9 dziur w korpusie i pickupy 57 Classic; rok później dostał pełny korpus; w kolejnym roku zmieniono pickupy; potem wrócono do 9 dziur; potem znów zmieniono pickupy… Bajzel. No ale od tej pory zapanuje porządek, albowiem podstawową linią gitar spod szyldu Gibson USA zostały LP (Junior, Special i Standard) oraz SG (Junior, Special, ’61 oraz prawdopodobnie Standard). Te gitary mają nietykalną specyfikację i od tej pory stanowią trzon całej serii elektryków Gibson. Pozostałe modele mogą mieć zmienną speckę, lub powstawać jako limitowane edycje.

„No more richlite for Custom range” – czyli heban powraca. Wszystkie seryjnie produkowane modele typu Custom (w tym podstawowy LPC) mają znów hebanowe podstrunnice. Ponadto hebanowe podstrunnice znajdziemy w gitarach ze zwykłej linii Gibson USA – np. w LP i SG Modern. Richlite nadal będzie używany – ma go chociażby nowo wprowadzony akustyk G-45. A skoro już jesteśmy przy podstrunnicach to ciekawostką jest fakt, że LP Standard z serii Historic Reissue będzie teraz oferowany w dwóch opcjach palisandru: indyjskiego oraz boliwijskiego. Malkontenci znów będą kwękać – ale my oczywiście wiemy, że koszerny jest tylko jeden: brazylijski, który ze względu na problemy z dostępnością i transportem, poza limitowanymi seriami nie wszedł nigdy do regularnej współczesnej produkcji. W świetle tego faktu nie ma żadnej różnicy dla „prawilności” czy zdecydujemy się na Indie, czy na Boliwię. Oryginału i tak nie dostaniemy :-)

Ceny nowych giboli pozostaną na zeszłorocznym poziomie (Historic Reissue), a w niektórych przypadkach spadną (LP Standard). Podwyżek nie będzie.

Kuba Olejnik