…czyli dokładnie w 1968 roku Gibson wznowił produkcję modeli Les Paul Standard i Les Paul Custom. Oba powstały w pierwszej połowie lat 50. i można się było nimi cieszyć do 1960 roku, gdy zostały wycofane z katalogu. Na ich miejsce wskoczył SG (na początku pod nazwą Les Paul), a chwilę później pojawił się Firebird. Jednak po 8 letniej przerwie LP wróciły do łask – oczywiście po liftingu.

  • Les Paul Standard ’68 wrócił jako GoldTop na pickupach P-90. Generalnie konstrukcyjnie nic się nie zmieniło względem lat 50. – instrument nadal posiadał mahoniowe plecy i gryf, klonowy top, oraz long tenon neck.
  • Les Paul Custom ’68  przeszedł większą metamorfozę. Korpus z jednego kawałka mahoniu przeobraził się w  mahoniowe plecy z klonowym, dwuczęściowym topem. To własnie w tej kombinacji drewna Gibson serwuje nam regularnego LPC do dziś – oczywiście z całą plejadą innych zmian w specyfikacji technicznej.

Z okazji tej okrągłej rocznicy custom shop Gibsona zaserwował nam (a dokładnie póki co Japończykom) jubileuszową serię wznowień obydwu modeli. Specyfikacja jest ekstremalnie (dla pewności powtórzę: EKSTREMALNIE) koszerna. Na każdym możliwym łączeniu leją się kleje zwierzęce, wreszcie w 100% poprawne klucze, mosty ABR z nylonowymi siodełkami, pstryczki, sryczki, gałki, plastiki i czarne futerały ze złotymi wyściółkami. Do zestawu jest dołączany przedruk gazetki Gibson z 1968r. Istne apogeum.

Paradoksalnie, obchody 50 lecia modeli ’68 LP Standard i ’68 LP Custom świętowane są na chwilę obecną wyłącznie w Japonii – LPC trafił bowiem do ich sklepów już 2 tygodnie temu. Amerykanie jak na razie obchodzą się smakiem. Ciekawe jak duży kawałek tego tortu trafi się im (a przy okazji nam), skoro Custom jest limitowany do 300szt, a Standard do 68szt :-)

Kuba Olejnik